dynia jako lampion

     Zacznijmy od tego, że święto Halloween wywodzi się z celtyckiego święta Samhain. Ponad 2 000 lat temu właśnie w ten dzień witano zimę, a żegnano lato. Celtowie wierzyli, że tego dnia zacierała się granica między światem żywych i zmarłych, a duchom - zarówno dobrym i złym - łatwiej było się przedostać do świata ludzi żyjących. I jak duchy przodków czczono i zapraszano do domu, tak te złe odstraszano. Prawdopodobnie właśnie stąd wywodzi się zwyczaj przebierania się w różne stroje, właśnie celem odstraszenia złych duchów. 

    A skąd się wziął zwyczaj wycinania w dyni strasznej buźki? Akurat ta tradycja pochodzi z Irlandii, gdzie rzeźbiono w warzywach groźne miny, żeby w ten sposób odstraszyć wędrujące duchy. Do środka wkładano oczywiście świece. Pierwsze tego typu latarnie wykonywano z rzepy, ziemniaków, buraków czy nawet brukwi.

    Dawniej lampion z wydrążonej dyni miał stanowić wskazówkę dla zbierających „ciasta duszy” (czyli osób, które odwiedzały domy i zbierały kawałki ciasta, na pamiątkę wszystkich ochrzczonych dusz, za które tej nocy należy się modlić) oraz oczywiście odstraszać złe duchy. 

    Dynia z wyrzeźbioną straszną twarzą i oświetlona od środka świeczką nazywa się jack-o’-lantern i oznacza Jacka z lampionem. A nazwa ta wywodzi się ze starej irlandzkiej legendy, w której po drodze do domu z baru, nocą, Jack spotkał diabła, a następnie przebiegle nakłonił go, żeby się wspiął na drzewo i na korze wyrył znak krzyża, tym samym więżąc go na drzewie. Zawarł z nim pakt, że nigdy nie dostanie jego duszy, więc całe życie balował do woli. Niestety po śmierci nie wpuszczono Jacka do nieba, a zgodnie z umową diabeł z piekła  go wygonił, rzucając w niego rozżarzonym węglem. Żeby nie zmarznąć, Jack włożył węgielek do pustej rzepy i od tego czasu Jack i jego lampion wędrują po świecie, szukając spoczynku.

Komentarze

Popularne posty